Jak nauczyć organizm wczesnego wstawania?


     Już na samym początku przyznaje się, że nie należę do rannych ptaszków. Mimo, że nie śpię do południa, to lubię sobie długo poleżeć. Nie lubię rannego wstawania. Jednak moja praca wymusza na mnie wstawanie o 4:30. Zauważyłam że po kilku dniach takiego wstawania organizm sam się przestawia i organizm budzi się o wczesnej godzinie. Warto to wykorzystać. Nie mówię tutaj, żeby nastawiać sobie budzik w wolny dzień o tak wczesnej porze, ale uważam że godzina siódma czy ósma to najlepsza godzina na wstanie.
Często robimy tak, że kiedy tylko budzik zadzwoni, przewracamy się na drugi bok a ustawianie sobie drzemki staje się uzależnieniem. Bardzo złym uzależnieniem.
A złe nawyki warto zmieniać na lepsze.
 
 











  
   


Jak to zrobić?


Są różne metody.

1. Jedni zaczynają bardzo drastycznie, ustawiając sobie budzik od razu na bardzo wczesną godzinę, przez kilka dni z rzędu. To dość drastyczna metoda. Nieprzyzwyczajony organizm szybko się przemęcza a chęć drzemki jest bardzo zachęcająca. Jednak przynosi rezultaty. Sama ją przetestowałam na sobie i mimo kilkudniowego zmęczenia mój organizm szybko się oswoił z godziną wstawania, że później już sama się budziłam o zaplanowanej godzinie.

2. Dawkowanie sobie snu. Czyli każdego, kolejnego dnia ustawiamy sobie budzenie o 15 min szybciej. Tak długo, aż dojdziemy do zaplanowanej godziny.

3. Wspomagacze. Ja bardzo często z nich korzystam. Poranna kawa mielona, liściasta, zielona herbata czy pokrzywa stawiają mnie na nogi. Warto także skorzystać z aptekowych suplementów. Jednak podstawowym wspomagaczem jest dieta.

4. Chodzenie spać o stałej, wczesnej porze. Nieważne, że nie czujemy się senni. Ale uspokajamy i wyciszamy organizm, dla którego jest to sygnał do regeneracji.

5. Wieczorem zwolnij tempo życia. Nie włączaj telewizora, posłuchaj spokojnej muzyki, poczytaj książkę, usiądź i porozmawiaj z domownikami itp. Po prostu rób to, co lubisz.


Gorąco polecam Wam skorzystać z powyższych rad. Od kiedy zaczęłam je stosować łatwiej jest mi rano wstawać i jestem bardziej zorganizowana, a przede wszystkim mam więcej energii i nie czuję potrzeby na popołudniową drzemkę. Życie stało się piękniejsze a dni dłuższe.
Jeśli macie swoje sprawdzone sposoby, koniecznie podzielcie się z nimi w komentarzach.
Jestem ciekawa jak Wy sobie radzicie z porannym wstawaniem.




3 komentarze:

  1. hehe, jestem porannym ptaszkiem, miałam nawet taki okres w życiu, że wstałam przez prawie 4 lata o 4:30 (praca na 6), a kładłam się spać po 23 :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie sprawdziło się to, że kiedyś przez parę dni z rzędu musiałam wstawać bardzo wcześnie i rzeczywiście, potem organizm się przyzwyczaił i już nie chce spać tak długo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja poranny ptaszek, nie mam problemu ze wstawaniem, ale pozostali członkowie rodziny już tak. :)

    OdpowiedzUsuń