Moje blogowanie, czyli jak i dlaczego zostałam blogerką?

Mam w życiu dwie pasje: hafciarstwo i blogowanie. Jedno zazębia się z drugim, ale coraz częściej się wymijają. Przygotowanie hafciarskiego postu niekiedy zajmowało mi kilka tygodni. A potrzeba pisania była silniejsza. Lubię towarzyszące emocje publikowanego posta, radość z kliknięcia Opublikuj, rosnąca liczba wyświetleń i pojawiające się komentarze. To naprawdę miłe i motywujące. Świadomość współtworzenia blogosfery, poznawanie nowych, ciekawych osobowości, technik, rozwijanie swojej pasji i uświadomienie swojej indywidualności to rzeczy nie do zastąpienia.





Dlaczego zaczęłam blogować?

Dzisiaj, to przede wszystkim odskocznia od szarej, codzienności, od jej monotonii i brutalności.
Nigdy tego nie planowałam. Kiedy zaczęłam wyszywać, podziwiałam na blogach prace swoich koleżanek. Poznawałam możliwości rozwiązania problemów, nowe techniki, nowinki pojawiające się w sklepach a przede wszystkim widziałam społeczność. Zapragnęłam do niej należeć.

Pasja blogowania przyszła z czasem. Miewałam kryzysy. Zbudowałam bloga tematycznego, podążającego w tylko jednym kierunku. To był błąd. Bo chciałam pisać. A stworzenie postu hafciarskiego, zajmowało mi niekiedy tygodnie.
Tu zrodził się pomysł stworzenia blogu lifestylowego. Stworzyłam nowy blog, prowadziłam go zupełnie w ciemno, nie mając pojęcia jak, co i po co pisać. Po roku jego prowadzenia chyba dojrzałam, bo już znałam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Stwierdziłam, że w moim przypadku to bez sensu tworzyć dwa blogi. Bo i jeden i drugi to jestem JA.
Dlatego postanowiłam połączyć oba te blogi w jeden i kontynuować swoją przygodę na startym, już doświadczonym blogu hafciarskim. Jednak po bardzo krótkim czasie zauważyłam rodzący się chaos. Blog tematyczny a lifestylowy to tak różne bajki, że nie mogły ze sobą funkcjonować jako jedno. Czytelnicy blogów lifestylowych nie odwiedzają blogów tematycznych a na takiego wskazywała nazwa bloga. Dlatego wróciłam do pierwotnego planu rozpoczęcia nowego bloga z nową nazwą.




Ale żeby nie było tak różowo. W każdym ogrodzie są przysłowiowe węże. Pragnę, aby ten blog w całości był mój, ale zdaję sobie sprawę, że nie wszystko ogarnę sama. Teoria blogowania, znajomość html, programowania, tworzenia grafiki komputerowej czy robienia profesjonalnych zdjęć, to rzeczy mnie przerastające. Próbowałam się podszkolić, niestety, na niektórych sprawach poległam.
Obecność hejterów, osób zazdroszczących czyiś pasji, kiedy sami nie zamierzają w tym kierunku nic robić, bywa naprawdę krzywdząca i demotywująca.
Wszelkie próby kradzieży, kopiowania bywają męczące. Wielokrotnie traciłam w ten sposób artystyczny pseudonim, dzięki, któremu chciałam być kojarzona. Dlatego teraz w nagłówku pojawiło się moje imię i nazwisko. Niedługo planuję przeniesienie bloga na własną domenę pod swoim nazwiskiem. To będzie całkowicie moje, nie do skopiowania.



Nie jestem profesjonalistką w pisaniu, ale piszę bo lubię. W blogosferze odnajduje spokój.
Zawarłam już kilka bardzo cennych dla mnie przyjaźni. Cały czas się czegoś uczę, rozwijam się, jestem lepiej zorganizowana, cierpliwa i mam świadomość tego, że nie jestem idealna. Zaczęłam bardziej wierzyć w siebie.

Jestem bardzo ciekawa, jak na Was wpłynęło blogowanie? Jak wyglądała Wasza początkowa droga tej przygody? Co zawdzięczacie blogowaniu? Piszcie w komentarzach. Z ogromną chęcią przeczytam!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz