Nakrętkomania

Dzisiejszym postem chciałabym Was przybliżyć do bardzo popularnego ostatnio zbierania nakrętek, które dzisiaj urosło niemalże do rangi nakrętkomaniactwa.

Pomysł zrodził się na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie.  Studenci ochrony środowiska postanowili kupić wózek inwalidzki dla potrzebującego dziecka, zbierając surowce wtórne już w 2006 roku. Postawili na bardzo powszechne w użyciu nakrętki. Nakrętki te mogą być od butelek, ale również od tubek po paście do zębów, antyperspirantów, kremów do rąk, perfum, szamponów, środków czystości. Ważne, by (jeśli jest) zedrzeć z nakrętek papier lub folię aluminiową.







 Firmy recyklingowe, za kilogram płacą 90 gr.  Żeby jednak samodzielnie zarobić te pieniądze, czyli uzbierać kilogram plastiku, potrzeba od 200 do 300 nakrętek. Prywatne uzbieranie wielu ton nakrętek, za które można zakupić na przykład wysokiej klasy wózek inwalidzki (koszt to nawet 20 tys. zł), jest właściwie niemożliwe. Prywatne osoby nie dysponują miejscem do przechowywania nakrętek. Również koszty transportu są wysokie. Dlatego konieczne jest połączenie sił. Gdy nakrętki zbierają całe rodziny, klasy, koleżanki z jednej firmy, uzbieranie tony to nie taki znów wielki wyczyn. A wspólne zbieractwo buduje solidarną chęć pomocy i zaangażowanie w sprawy najbardziej potrzebujących. Wtedy akcja ma sens: globalnie nie wymaga niemal nakładów czasu i funduszy ani od zbierających, ani od przyjmujących nakrętki.

Tak więc sami widzicie jak dużo takich nakrętek potrzeba...przekażcie to znajomym, rodzinie i zbierajcie. W każdym mieście lub w szkole istnieją punkty ( fundacje, hospicja a także kościoły), gdzie można dawać nakrętki. Niby tak nie wiele, a jak wiele znaczy :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz