Relaks i zbliżające się święta

Wczorajszy wieczór, mile zakończył mój tygodniowy czas pracy.
Wybrałam się z Izką na Manekina na szamanko i grzańca. Mimo, że jest to środek tygodnia, ciężko była znaleść wolne miejsca w knajpach. Myślę, że było to spowodowane złą pogodą. Silny wiatr i deszcz nie sprzyjają spacerom. Każdy, więc ucieka gdziekolwiek, żeby tylko się schować.
Cieszę, się że w końcu udało się nam wyrwać od smutnej i szarej monotonii. Ostatni czas był dla nas hardkorowy.





Zbliżają się święta, więc w marketach zaczyna się bożonarodzeniowy szał. Mimo, iż do świąt jest jeszcze ponad miesiąc czasu, już czuć to świąteczne szaleństwo. Trochę szkoda, że tak szybko. Święta tracą tylko tę swoją tajemniczą aurę.



Dziś w trakcie ogrodniczych zakupów mojego taty, wypatrzyłam w OBI malutką, gwiazdę betlejemską. Jest posypana brokatem, więc zastanawiam się, czy i jak będzie rosła. Słyszałam, że te obrokatowione mizernie rosną.




 Ale tak mi się spodobała, że nie mogłam się powstrzymać. Ma sporo nowych pączków, więc daję jej szansę. Myślę, że mnie nie zawiedzie.







Od dziecka miałam do nich sentyment. Zaraziła mnie chyba tym moja mama, która namiętnie w święta je kupowała, bądź szukała tej jednej, jedynej. Jak już znalazła ozdabiała nią meble w dużym pokoju. Była zawsze duża, miała wielkie, czerwone a raczej bordowe liście. Dumnie stała sobie i patrzyła się na nas w czasie świąt.
Jest to moja ulubiona, świąteczna ozdoba ( prócz choinki oczywiście ).

A jaka jest Wasza ulubiona ozdoba?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz